gry do pobraniaOutlast to pierwszoosobowy survival horror. Jest owo debiutancki projekt składu Red Barrels, założonego przez ludzi, jacy pracowali wcześniej ponad takimi seriami gdy Prince of Persia, Assassin’s Creed, Splinter Cell oraz Uncharted. Akcja w Stanach Zjednoczonych toczy. Fabuła mówi o losach fakultetu dla obłąkanych, zlokalizowanego w stanie Kolorado. Przez długie latka budynek ten bawił opuszczony, ale ostatnimi czasy wykupiła go bractwo Murkoff, która otworzyła badawczy w tym miejscu ośrodek. W Outlast wcielamy się w dziennikarza o imieniu Miles Upshur, który dostaje delacja, że w wydziale dzieją się niepokojące rzeczy. Chcąc odkryć prawdę, włamuje się on do placówki i szybko zauważa, że na miejscu wykonywane są nie tylko wstrzymane eksperymenty medyczne, aliści również bluźniercze rytuały. Bez żadnej podtrzymuje, wyposażony wyłącznie w kamerę i nieco zapasowych baterii, Miles wkracza do domu, który wita go krwawymi scenami niedawnej masakry. Ktoś – lub coś – zabija pensjonariuszy a personel ośrodka, i jedyni żyjący obserwatorowie tych przerażających podłości są zbyt ciężko zaburzeni, by dobrze robić jakąkolwiek pomocą. W grze wcielamy się w dziennikarza – Milesa Upshura. Zdobył on anonimowe wiadomości o podejrzanych wydarzeniach w odizolowanym od chwili świata zakładzie gwoli psychicznie chorych. Wychodzi więc na lokalizacja, by zbadać materię, ale wizyta błyskawicznie zmienia się w koszmar. Celem bohatera nie jest już zdobycie szokujących materiałów do reportażu, ale walka o przeżycie.

Historia nie wykracza poza tematykę często obecną w horrorach. Poznajemy, krok po kroku i systematycznie, opowieść o nieudanych eksperymentach medycznych, obłędzie i fanatyzmie. Główny wątek ciekawi od początku, chcemy po prostu poznać odpowiedzi na pewne pytania i dowiedzieć się, dlaczego ośrodek zmienił się w piekło na ziemi. Fabuła nie jest szczególnie wyjątkowa i oryginalna, ale zadowalająca i zrealizowana porządnie. Zresztą, historia nie jest istotą tej produkcji. To nie Silent Hill; nie chodzi tu o przedstawienie skomplikowanych portretów psychologicznych i zawiłych losów bohaterów. Sedno Outlast stanowi atmosfera zaszczucia i grozy, którą twórcom udało się bardzo dobrze zaprojektować. Ogromną rolę odgrywa w tym przypadku świetna oprawa dźwiękowa. Muzyka i wszelkie odgłosy są dopasowane do okoliczności, budują odpowiedni nastrój. Elementy te bez zarzutu podkreślają i uwydatniają uczucie niepokoju a obawy przed czymś, czego w mnogości przypadków nawet nie zobaczymy. Tutaj jest dozwolone przestraszyć się nawet swojego oddechu lub cienia.
Outlast już nim premierą zaczął być postrzegany jako kondycja obowiązkowa dla miłośników horrorów. Ze stoiska ekipy Red Barrels rozstawionego na targach E3 dobiegały chyba krzyki i donośne wezwania do Pana, co twórców walki tylko cieszyło – był to albowiem najlepszy dowód na to, że kilkunastominutowy fragment Outlasta, spośród jakim dali się zapoznać graczom na amerykańskich targach, zdobył zamierzony efekt. Istniała to też dobra wróżba dla samego tytułu, choć ponadto ciężko jest podźwignąć taki bagaż nadzieji. Debiutancka produkcja kanadyjskiego studia (trzeba acz pamiętać, że w skład nie wchodzą żółtodzioby jego, i byli pracownicy m. in. Ubisoftu) przybywa jednak na wysokości zadania, zamieniając naszą firmę w maszynki produkujące zapasy adrenaliny.
Droga krzyżowa Milesa Upshura w psychiatrycznym Mount Massive to melanż zachwytu i zniecierpliwienia szpitalu. Podążając ścieżką wyrytą przez Frictional Games (Penumbra, Amnesia), podług której gracz pod żadnym pozorem nie będzie w stanie poczęstować z adwersarzami wojny, prowadzi od genialnego pomysłu do gatunkowej kliszy, podskakuje figlarnie, po czym rusza z powrotem. Oddać Red Barrels jednak powinno się, iż kluczowy cząstka dopracowali do absolutnej perfekcji – badania noktowizyjny w noszonej przez bohatera (dziennikarz na queście) kamerze bierze finał filmowego [REC] i rozciąga go w czasie do całkowitej, zajmującej maksymalnie piątka godzin, zabawy. Ciemno jest Twoim mecenasem, bo przecież w nim nikt Ciebie nie zobaczy (Ty zaś, o ile dysponujesz naładowaną baterię, zobaczysz całkiem dobrze), aliści jasnozielone światło pod żadnym pozorem nie pozwoli Ci poczuć się naprawdę bezpiecznie. Zwłaszcza klęcząc w rogu jakiejś szpitalnej klitki, licząc, że nagrzany szajbus przejdzie obok, otwierając drogę ucieczki. Głowę świdrują zwłaszcza lokacje pogrążone w egipskich ciemnościach, wysysające zapas energii z poczciwej kamery do cna. Ogromny zbiornik wodny, w którym „ktoś” Cię szuka (dźwięk w 5. 1 daje radę), albo bardziej klasycznie – niewielka piwniczka i mamroczący pacjent pod ścianą, najwyraźniej niezainteresowany Twoim najściem („podejść czy nie podejść? ”). Szybko staje się jasne, iż bez noktowizora bohater nie miałby najmniejszych szans przeżycia. Ba! – przejścia z jednej miejscówki do drugiej. I ten zresztą wątek twórcy także przyjemnie wykorzystali. Ale ciii…

Outlast oficjalny trailer gry

Akcja toczy się w pewnym zamkniętym przed laty, wręcz zapomnianym przez świat zakładzie psychiatrycznym – trzeba przyznać, że trudno o lepsze umiejscowienie dla horroru. Można oczywiście mówić, że twórcy poszli na łatwiznę, ale przynajmniej w tej kwestii zamierzam oceniać ich wyłącznie za efekt, a ten jest piorunujący. Główny bohater Outlasta, niezależny dziennikarz Miles Upshur, otrzymuje cynk, że na terenie zakładu dokonują się straszliwe rzeczy. Placówkę niedawno miała przejąć firma z branży „badań i dobroczynności”, Murkoff Corporation.

Jak nietrudno się domyślić, pewne badania w budynku są prowadzone, natomiast z dobroczynnością nie mają one za wiele wspólnego. O tym nasz ciekawski dziennikarz musi się jednak przekonać na własnej skórze. Już po pierwszych minutach spędzonych na terenie zakładu dla umysłowo chorych celem nr 1 dla Upshura staje się jego opuszczenie. Widok obłąkanych i oszpeconych ludzi, krążących po ośrodku, a nawet samo jego wspomnienie, wywołuje ciarki na plecach. Na domiar złego nie wszyscy „pacjenci” są zamknięci we własnym świecie, niektórzy obłęd mają nie tylko w oczach – to właśnie oni chcą nas capnąć i rozszarpać. Na przestrzeni naszej podróży natrafiamy jednak i takowych osobników, którzy acz w pewnym szczeblu chcą nam odciążyć. Mimo to do wszystkich, kto nie leży zakrwawiony na posadzce, podchodzimy z potężną dozą nieufności a niepewności. Napięcie owo w Outlaście idea wszechobecna i nieustająca. Outlast czerpie pełnymi garściami z działalności Clive’a Barkera a estetyki gore. Pełno w nim brutalności, krwi, wnętrzności, odrąbanych kończyn i na serio okaleczonych ciał, acz autorom udało się uniknąć przerysowania tychże elementów. Duża w poniższym zasługa pozostawienia stanowiska dla wyobraźni graczy – twórcy cyklicznie korzystają z niedopowiedzeń, spotęgowanych za pomocą adekwatnie dobranych efektów dźwiękowych oraz mrocznej layoutu.
Mechanika rozgrywki nie psuje tej atmosfery. Nie rozprasza, nie jest niepotrzebnie poszerzona. Wszystko sprowadza się do kilku operacja – poruszania się, otwierania drzwi a okazjonalnej interakcji spośród przedmiotami. Poza tym, bez ustanku korzystamy także spośród kamery, wszystkie sytuację oglądamy właściwie przez jej obiektyw. Nie bez znaczenia jest tutaj fakt, że urządzenie zostało wzbogacone funkcją noktowizji. To pomysłowe rozwiązanie sprawia, że mamy dostęp do bezpiecznego sposobu na walkę z ciemnością. Nie jest jednak idealnie zaimplementowane. Zbyt często znajdujemy kolejne baterie, przez co nie warto szczególnie przejmować się oszczędzaniem energii.
Momentami trudno jednak pozbyć się wrażenia, że pewne elementy mogły zostać zrealizowane odrobinę lepiej lub w inny sposób.

Najbardziej odczuwalny jest brak jakiegokolwiek sposobu odwracania uwagi polujących na nas przeciwników. W produkcji, w której nie walczymy, a wyłącznie unikamy wrogów, element taki wydaje się być czymś niezbędnym. Wielokrotnie przyłapywałem się na chęci chwycenia za leżący na podłodze kamień, ale nie było mi dane tego pomysłu wdrożyć w życie. Outlast nie widnieje grą oryginalną, podobnie jak w zakresie rozgrywki, między innymi fabuły. Okazuje się jednak wyjątkowo satysfakcjonującym doświadczeniem, zbudowanym na podstawie motywu nawiedzonego rezydencji. Twórcom udało się sprawić, że samo przemierzanie korytarzy umie wzbudzać ogromne emocje i przyspieszyć puls, a to kryterium udanego horroru.
Czyn gry ukazana widnieje z perspektywy pierwszej postaci. Tytuł łączy typowo przygodówkowe zwiedzanie lokacji i rozwiązywanie tajemnic z elementami zręcznościowymi. Sekwencje akcji redukują się głównie aż do uciekania oraz maskowania przed nieprzyjaciółmi a w interesie gracza jest unikanie otwartych konfrontacji. Wrogowie istnieją nie tylko bezwzględni, aliści również całkiem inteligentni i przeżycie spotykania z nawet 1 z nich oczekuje sporo sprytu. Zagadki i zadania logiczne postawione przed graczem polegają głównie na odnajdywaniu przełączników a zaworów, a czasem również kluczy albo magnetycznych kart wjazdu do drzwi.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułOverwatch
Następny artykułNBA 2K18
Skygames
Publikacje na temat gier komputerowych, konsolowych a także nt gier mobilnych i wiele innych. Najlepsze gry do pobrania na PC najpopularniejsze ostatnich lat, w które naprawdę warto zagrać. Na stronie Sky-Games znajdziesz również recenzje gier, dodatków do gier, akcesoria dla graczy a także programy i sztuczki wspomagające udaną rozgrywkę multiplayer i nie tylko.